Zaznacz stronę

Powinienem zakończyć dzisiaj coś, co mnie uspokoi, co da możliwości zrobienia oddechu i wystartowania do biegu?… Do marszu, do marszu, bo biegać nie ma po co. Biegają ofiary, które albo zostaną wnet zjedzone, albo nieco później, chociaż na razie polują sobie na słabszych.
Mam pewne przemyślenia, z którymi nawet ze sobą nie chcę się dzielić. Nie z powodu bojaźni przed ich siłą rażącą, ale z głębokiej niechęci do ich sensu. Przekonuję się o słuszności przykazań, jednakże budzą się wątpliwości dotyczące siły miłowania siebie i bliźniego. Wyraźnie jest powiedziane, że muszą się te wartości równoważyć, nikt mnie nie zobowiązuje do altruizmu, nie on jest wykładnikiem pozytywnego współistnienia.
Rozważam sobie nieco filozoficzne, mam tak od czasu do czasu. Poza tym ciągnie mnie do prozy, do form, które odstawiłem. Niepotrzebnie…? Wcale nie. Tak być musiało, widocznie tak być musiało.