Zaznacz stronę

Będąc spłukany jak w rzece kamień,
Zakotwiczony mocno w niepamięć,
Rozgryzam treści krztusząc się, dławiąc,
Nawet nie patrzę czym mnie nakarmią.

A woda płynie po bokach obu,
Jak istnieć ciężko z dala od żłobu,
Chociaż jak kamień będę przez wieki
Trwać nieugięty w korycie rzeki.

Siadam i piszę, byle co piszę, zupełnie nie przejmując się efektem finalnym. Kolejny raz czynię rachunek sumienia i nie wiem, czy spowiadać się publicznie z tego, że liczę na efekt szybki i dosadny, ale bez przepracowania się.