Zaznacz stronę

Jeśli zrobi się trochę wszystkiego, to konkluzja rodzi się taka, że właściwie nie zrobiło się nic. Może to i racja, ale startuję do nowej sprawy, do spektaklu, którego nie miałem w planie. Niby temat mój, taki od serca, ale to właśnie nie jest ułatwieniem. Wręcz odwrotnie, chciałbym go wypieścić, doszlifować, a z drugiej strony nie popaść w cukierkowatość. Ma być nieco liryki nawet do płaczu włącznie, ale łzy powinny się pokazać także po salwach śmiechu.
Dlatego szczypię temat z różnych stron, nie przejmuję się brakiem spektakularnych postępów, bo wiem, że proces ewolucyjny jest nieunikniony. Na tym etapie rozmyślań i szkicowania jestem na dobrej drodze do pointy.