Zaznacz stronę

Siedzieli w restauracji sami, więc Cyganka prosto pomaszerowała w ich kierunku.
– Dajcie mi 50 groszy na zupkę – powiedziała wyciągając w ich stronę plastikowy kubek.
– Nie dostaniesz od nas pieniędzy! – rzekł stanowczo, bo chciał jej dać do zrozumienia, żeby sobie poszła i zostawiła ich w spokoju.
– Ale dlaczego? – nie dawała za wygraną.
– Chyba nie muszę się tłumaczyć. Zostaw nas w spokoju.
– Nie pójdę! Musicie mi dać pieniądze – to już nie była namolność, ale zdecydowany rozkaz.
– Wiem, co ja muszę. Odejdź!
– Niedobrzy jesteście, spotka was kara boska!
Tego już było za wiele. Wstał i patrząc Cygance prosto w oczy mówił stanowczym głosem:
– Jak śmiesz straszyć nas Bogiem! Tyle tylko powiem, że to ciebie dzisiaj spotka kara boska. Przeklinam cię w imię Boga…

Tak mniej więcej wyglądała wymiana zdać z żebraczką, reszta opowiadani będzie fikcją, ale z mocną pointą.