Zaznacz stronę

Piszę sobie, a muzom łzy płyną strugą,
Ze śmiechu, z litości nad tekstów lichością.
Każę je zaorać wraz z nawozem pługom
Na polu bezpłodnym, na polu z nicością.

Niepewność moja jest rodzajem lichej kokieterii. Jak tłumaczyć nieudolność pisanych piosenek z tym, że coraz więcej ludzi chce je śpiewać. Pewnie jest to zasługa Michała.