Zaznacz stronę

Wyrabiałem ciasto na pierniki na stolnicy i pod dłoniami wyłoniła się twarz Piernikowego Ducha. Uśmiechał się i robił do mnie oczko. Musiałem go rozpłaszczyć żeby doprowadzić ciasto do odpowiedniej konsystencji i jednolitości. Po chwili znowu twarz ukazała się, ale w innym nastroju. Widocznie ugniatanie nie sprawiło duchowi przyjemności, ani satysfakcji. Różne nastroje pokazywały się jeszcze kilka razy, a kiedy ciasto było gotowe, duch wyszedł uśmiechnięty i zadowolony.
Teraz już wiem, że nie są ważne przepisy na pierniki, ale zadowolenia Piernikowego Ducha.