Zaznacz stronę

Drzewo kalendarzowe

Kalendarzowe liście spadają
Strącane wiatrem dziejów powiewem,
Muszę porządkiem wreszcie się zająć
Pod kalendarza prywatnym drzewem.

Liści wciąż więcej, a kiepsko w plonie.
Drzewo owoce rodzi zbyt cierpkie,
Bezradnie słabe gałęzi dłonie
Mogą ich rodzić kilka zaledwie.

Na nic przeszczepy szlachetnych odmian,
Które by mogły tchnąć mocy efekt.
Widać podkładka jest całkiem podła
Lub pień spróchniały utracił krzepę.

Drzewo prywatne kalendarzowe,
Oczy strumieniem smutku go poją,
Na mróz nastrojów bardzo podatne,
Nie było nigdy rajska jabłonią.