Zaznacz stronę

Żywot uśmiechu

Narodził się uśmiech
W dzisiejszości burej,
Do przesady gnuśnej,
Na twarzy ponurej.

Żył i miał się nieźle
Wznosząc ust kąciki,
Udowadniał przez śmiech
Że mu dobrze przy kimś.

Zębów rząd wyszczerzył
Białych od szczerości
Chcąc naiwnie wierzyć
W łaski niewinności.

Nie ma nic bez granic,
A zwłaszcza przyjemność.
Ktoś uśmiech poranił,
Twarz stała się gębą.

Uśmiech zmarł przedwcześnie,
Jak w koszmarnej zmowie,
O tyle boleśniej,
Że szybciej niż człowiek.