Zaznacz stronę

Wykończony psychicznie nie byłem, ale koniecznie musiałem zakończyć utwór, o którym pisałem wczoraj. Koniec wieńczy dzieło, ale dobrze jest kiedy można jeden koniec z drugim połączyć i zrobić sensowną całość. Dzięki sporej determinacji wychodzi i nie jak szydło z worka, żeby kłuć w oczy bylejakością. W treści zawarłem nieco wartości ogólnoludzkich, trochę morału i szczyptę lekkości, bo mogłem tekst zrobić przygnębiający i ponury. Taki, po którym nie ma się ochoty na więcej.