Zaznacz stronę

Wchodzimy w strefę kulminacyjną przygotowań do premiery. Próba songów stała na wysokim poziomie, chociaż… odbywała się w piwnicy. Zespół okazuje się być zgrany do tego stopnia, że więcej będzie pracy z indywidualnymi wykonawcami, niż z kompletem.
Od mojej strony patrząc musimy popracować nieco nad dykcją. Nie szwankuje drastycznie, ale nie wolno sobie pozwolić na nonszalancję i bylejakość.
Poza tym cały czas pracuję nad „sznurkami”, a do tego piszę coś stale.

Czasem śnią mi się koledzy,
Ci żyjący we wspomnieniach,
Miałem szczęście, by ich przeżyć,
Jak łza, co schnięciem umiera.

Taka zwrotka nie sprawia wrażenia, że coś z niej wyrośnie, ale ja wiem swoje. Motyw jest niezły, będzie z tego utwór dłuższy niż kilka powyższych wersów.