Zaznacz stronę

Nie mam zamiaru zastanawiać się nad tym, jak przeżywać przygotowanie do Bożego Narodzenia. Jestem za stary… zbyt poważny, żeby bić się w piersi i umartwiać. Zresztą najnowsze tendencje katolickie nakazują mniej pokutować, a więcej myśleć. Adwent to czas radosny, nie należy sypać sobie popiołu na głowę, a tym bardziej w oczy.
Myśląc adwentowo siedzę i kończę prace na wystawę szopek. Nie oznacza to, że niczego nie piszę! Tematy pchają się do głowy, ale… Tak, przyznaję, jest jedno „ale”. Nie mam natchnienia na pastorałki. Zwykle miałem o tej porze roku kilka napisanych, a przynajmniej plątały się po mózgu jakieś koncepcje.
Co robić? Czekać. Tak mawiał pewien robotnik w PGR-ze:
– Jak robota nie idzie, to poczekaj.

Czekał kilka lat.