Zaznacz stronę

W ubiegłym roku zacząłem pisać „Pamiętnik Marty”. Są to króciutkie historyjki, przygody naszej wnuczki. Piszę to w pierwszej osobie, chociaż nie mam pojęcia, jak rzeczywistość widziana jest przez roczne dziecko. Może całość trąci trochę „Mikołajkiem”, ale staram się wypracować indywidualny styl. Prezentuję rozdział pierwszy, który napisałem, a nie konkretnie pierwszy. Jeśli powstanie większa całość, to z pewnością kilka innych będzie z niższym numerem.

Z pamiętnika

W domu jest bardzo miło jak nigdzie na świecie. U babci Agnieszki i dziadka Janka też jest fajnie. Dzisiaj znowu mnie tam mama z tatą zostawili, bo musieli coś załatwić i podobno mogłam im przeszkadzać, chociaż zastanawiam się jak ja przeszkadzać mogę?
Nie mam pretensji, wręcz przeciwnie, trochę od rodziców też muszę czasem odpocząć. Babcię bardzo kocham, ale dziadek jest wyjątkowo miły. Wcale nie musiałam długo ryczeć, żeby mnie z kojca wyciągnął. Dał mi sucharka, którego właściwie nie chciałam, ale wzięłam, żeby mu nie było przykro. Trochę sucharka obśliniłam, gdyż okropnie mnie dziąsła swędzą, chyba mi kolejne zęby rosną. Stanęliśmy z dziadkiem przed czymś takim dziwnym. Zobaczyłam na ścianie drugiego dziadka Janka z dziewczynką podobna do mnie! Chciałam jej dać sucharka, ale ona też do mnie wyciągnęła rękę z ciastkiem. Dobrze jest mieć ludzi życzliwych wokół siebie. Dziadek jest fajny, że pokazał mi inne grzeczne dziecko, chyba się zaprzyjaźnimy. Chciałam mu podziękować, podzielić się obślinionym sucharkiem i wsadziłam mu go do ucha. Dziadek Janek nie był jednak zadowolony. A gdzie mu miałam ciastko wsadzić? Przecież nie do ust, głodny nie był, bo przed chwilą jadł obiad. Ci starsi ludzie są czasami niezrozumiali i niewdzięczni.